Ocena kompetencji – niełatwa sztuka

Po zamieszczeniu pierwszego wpisu poczuwam się do obowiązku pociągnąć problematykę dalej i poddać ją oglądowi, przyjmując nieco odmienny punkt widzenia. W dniu dzisiejszym chciałbym kilka słów poświęcić temu, jak kompetencje prezentują się nie tyle z perspektywy ich posiadacza (lub nie – posiadacza), ile z perspektywy osoby, której zadaniem w danym przedsiębiorstwie jest ich weryfikacja. Tak więc zagadnieniem, któremu chciałbym poświęcić te kilka słów będzie ocena kompetencji.

Ocena kompetencji może być powierzona wyłącznie specjalistom

O doniosłości kompetencji na dzisiejszym rynku pracy, o ich znaczeniu kluczowym świadczyć może fakt, że w wielu instytucjach powoływane są specjalne „agendy”, których jedynym zadaniem jest bezustanne monitorowanie wydajności oraz umiejętności pracowników. Ci zawodowi „oceniacze” oprócz tego, że muszą posiadać gruntowną wiedzę merytoryczną z danej dziedziny, muszą również mieć opanowane wszelkie tajniki wiedzy z zakresu psychologii. Ocena kompetencji rozpoczyna się już tak naprawdę od najwcześniejszych etapów rekrutacyjnych. Już na podstawie Twojego CV wyciągane są pewne wstępne wnioski, które następnie, uzupełniane o kolejne informacje, zaczynają się układać w coraz bardziej kompletny obraz interpretowany przez tychże specjalistów.

Oczywiście ocena kompetencji nie jest sztuką prostą. Nawet najwięksi spece w tej dziedzinie popełniają błędy i zdarza się, że odrzucają kogoś bardzo dobrego lub przyjmują kogoś, kto później okazuje się zupełnie nieudolny. Takie strzały kulą w płot wskazują jednoznacznie, że kompetencjom tych od „oceny kompetencji” również ktoś powinien bacznie się przyglądać.